Hej, hej, hej ! Jednak nie pomyliłem się odnośnie ostatniej, trzeciej już kolejki ZetGieBe Basket Ligi. Na parkiecie Hali Sportowej byliśmy świadkami naprawdę zaciętych meczy oraz eksplozji formy kilku zawodników. Po tej kolejce dowiedzieliśmy się ile tak naprawdę warte są zespoły, które aspirują do tego żeby powalczyć o mistrzostwo a ile te które chcą powalczyć o choćby podium w końcowej tabeli. Dowiedzieliśmy się również ile warty jest dotychczasowy mistrz Ligi czyli Alpha Team… Ale po kolei.

Z.K. Basket – Emeryci 107 – 54

Wydawało się na początku, że Mecz otwarcia będzie miał większy ładunek emocjonalny i Emeryci pokuszą się o sprawienie małej niespodzianki, którą niewątpliwie byłaby wygrana z zespołem Z.K. Niestety nie do końca tak się stało.

Emeryci sprostali zadaniu do końca pierwszej kwarty (20-14) goniąc wynik uciekającego zespołu Z.K. który tym razem wystąpił w swoim najmocniejszym składzie. Jednak skuteczność zawodników Emerytów pozostawiała wiele do życzenia i druga kwarta była bezapelacyjnie i do samego końca pod dyktando zespołu Z.K. Jednym usprawiedliwieniem słabszej gry Emerytów był brak Radka Rudzkiego i Grzegorza Kokowicza, którzy na pewno zmienili by jakość gry w obronie. Niestety Emeryci do połowy spotkania mieli już w plecaku 30 punktów różnicy, co jest już stratą tak naprawdę nie do odrobienia. I to wszystko mimo słabszego dnia liderów Z.K. czyli Michał Borowski przez cały mecz 0x3 (słownie zero) przez cały mecz i „marne” 24 punkty 😉 Piotry: Lewandowski i Zyznowski odpowiednio 22pkt i 14zb. I 21pkt i 9zb. – zaprawdę powiadam wam marność ! Marność przy tym co tego dnia na parkiecie wyprawiał Marcin Zawadzki… Marcin zgasił światło Emerytom i położył ich spać do melodii swojej kołysanki a wyglądała ona tak:

Znam Marcina już 25 lat i nie pamiętam żeby kiedykolwiek rzucał trójki…. w niedzielę 5/6 na 83,3% dziękujemy Emerytom za obronę strefową i idziemy do domu. Podsumowując to spotkanie można zacytować klasyka: „Kto Zawada ma, u tego Zawad gra!”

P.S. Podrzuć że Marcinie adres sklepu, w którym kupujesz te zacne soksy bo chyba stąd czerpiesz swoją skuteczność 😉

Juniorzy – Greens Słupno 71 – 63

Jeden z lepszych meczy tego dnia, ponieważ oba zespoły były jeszcze bez zwycięstwa i oba zespoły prezentują mniej więcej podobny poziom co zapowiadało emocje i walkę o każdy punkt. I mniej więcej tak to wyglądało na parkiecie. Prawdopodobnie najważniejszą częścią tego spotkania była pierwsza kwarta którą wygrali Juniorzy 21:11 dalej już była pogoń gospodarzy hali sportowej w Słupnie. Dodam że pogoń nieudana, chociaż Greensi w połowie trzeciej kwarty byli już naprawdę blisko do upragnionego remisu i na tablicy widniał wynik 45:43, niestety straty zawodników ze Słupna pozwoliły Juniorom na wyprowadzenie szybkich i skutecznych kontrataków. Przemysław Grzelak 25 pkt i 16 zb. dwoił się i troił pod koszem, tyrał w obronie i szarpał w ataku, jednak nie miał wśród kolegów odpowiedniego wsparcia. Natomiast w zespole Juniorów na pochwałę zasługuje Michał Sochalewski, tego dnia Michał zagrał na wysokim procencie z gry i uzbierał niezłe 23 punkty i 9 zbiórek. Jednak ja cały czas czekam na TEN mecz Damiana Dubielaka, który w meczu z Greensami nie zaprezentował się tak, jak na dwukrotnego mistrza naszej ligi wypada 🙂 5 strat/ 28% z gry i tylko 10 punktów w ciągu 26 minut na parkiecie nie przynosi mu chwały w tym meczu. Ostatecznie Juniorzy odnoszą swoje pierwsze zwycięstwo pokonując Greensów 71 – 63 i awans do rundy Play Off już prawie mają w kieszeni.

W końcu o godzinie 12:30 doczekaliśmy się meczu kolejki pomiędzy aktualnym mistrzem ligi Alpha Team a Kasztelanką Sierpc i oglądający to spotkanie w Hali w Słupnie na pewno się nie zawiedli. Już na rozgrzewce widać było ogromną koncentrację w szeregach obu zespołów co zapowiadało walkę do upadłego. Istotną sprawą była absencja Miłka Bieńkowskiego z Alpha Team, który musiał opuścić to spotkanie ze względów zdrowotnych. Miłku, pozdrawiamy i czekamy na Ciebie! 😉 Natomiast ławka rezerwowych Kasztelanki wyglądała nad wyraz imponująco, pojawił się nawet zawodnik którego dawno nie widzieliśmy….

Wracaj Łukasz do gry i widzimy się wkrótce na parkiecie !!!

Alpha Team – Kasztelanka Sierpc 96:86

Zawodnicy Alphy dosyć nerwowo rozpoczęli to spotkanie bo po 3 pierwszych minutach Kasztelanka prowadziła aż 9:0. Oho! Mamy powtórkę z finału, myślę. I nie pomyliłem się. Alpha, jak stary Diesel powoli, bardzo powoli wchodziła na obroty i mozolnie odrabiała straty. Pierwsze trójki w wykonaniu Piotra Nowakowskiego i Łukasza Swat znalazły drogę do kosza, jednak Alpha do końca I kwarty nie zdołała wyjść na prowadzenie i wynik wynosił 23:17 dla Kasztelanki. Druga kwarta wyglądała jak gradobicie… gradobicie trójek które wpadały do kosza Kasztelanki. Alpha rozciągnęła obronę strefową Kasztelanki jak majtki na sznurku, trafiając co chwila z wolnych pozycji na obwodzie. Obrońcy Kasztelanki dosłownie pogubili się przy rozrzuceniu piłki i szybkich rzutach z zera zawodników Alphy. Najpierw karząca ręka Marcina Sulkowskiego 12pkt 1×3 dosięgła strefę Kasztelanki potem Łukasz Swat 23pkt 7×3 i Piotr Nowakowski 27 pkt 5×3 . Wyjątkową bezczelnością wykazał się również Piotr Kaźmierowski 26pkt. który dorzucił swoje trzy trójki… (aż trzy razy musiałem złapać się za głowę)

Mimo takiego gradu trójek zawodnicy z Sierpca nie poddawali się i do początku trzeciej kwarty wynik oscylował w okolicach remisu. Najlepsze zawody w tym sezonie prawdopodobnie rozegrali Mariusz Czajkowski 20 pkt. 6 zb. i 5 as. i Konrad Kowalski 15pkt 10zb 7 bl. – Jeszcze trochę i bylibyśmy świadkami Triple Double. Nie widać tego może po statystykach ale momentami gra chłopaków wyglądała naprawdę imponująco. Niestety tylko momentami do początku trzeciej kwarty, wtedy to Alpha zaliczyła swój run 14:0 i wyszła na swoje najwyższe 12 punktowe prowadzenie. Kasztelanka jeszcze się nie poddawała i próbowała zniwelować swoją stratę bo na sześć minut do końca meczu było bardzo blisko czyli dwa punkty różnicy na korzyść Alphy Team, ale niestety dla Kasztelanki przypomniał o sobie Łukasz Swat, który podał kolejne dwie trójki do ich kosza i chyba już można było powiedzieć, że mamy po meczu… Ostatecznie Alpha wygrała 96:86 i na razie potwierdza swoja mistrzowską wartość. Założę się i mam taką nadzieję, że zawodnicy z Sierpca odrobią tę lekcję i nauczą się indywidualnego krycia na zbliżające się wielkimi krokami Play Offy…

Ostatni mecz tejże kolejki nie zapowiadał aż tak dużych emocji jak wcześniejsze spotkanie i wydawało się że Medyk tak po prostu przejedzie się po Salosie. Na szczęście Salos pokazał pazur i….

Salos – Medyk 50 – 81

I od początku spotkania nic nie zapowiadało, że mecz będzie ciekawszy z każdą minutą. Mianowicie Medyk planowo wywiązywał się ze swoich założeń przed meczem. Mocna obrona przechwyt i łatwe punkty. I działo się tak przez całą pierwszą połowę, Salos oczywiście ciułał powoli każdy ciężko zdobyty punkt i w trzeciej kwarcie doszedł Medyków na 5 punktów. Dalej początek czwartej kwarty dał nadzieję chłopakom z Salosu na pierwszy remis w tym spotkaniu. Na ich nieszczęście na parkiet wrócił Maciej Więckowski 15 pkt 7 zb i uspokoił grę zespołu Medyka. Od tego momentu Medyk uszczelnił swoją obronę i nie pozwolił już na wiele Salezjanom zaliczając run 15-0 i kończąc ostatecznie mecz 31 punktową przewagą.

Socks of the night.

Mamy następnego zawodnika który dołączył się do Marcina i zaprezentował nam tego dnia jakże zacne soksy 😉

 

Komplet wyników trzeciej kolejki:

Z.K. Basket – Emeryci 107:54

Juniorzy – Greens Słupno 71:63

Alpha Team – Kasztelanka Sierpc 96:86

Salos – Medyk 50:81

Podsumowanie „techniczno – niesportowe”, czyli ściana wstydu:

Tomasz Herman – T

Damian Mielczarek – T

Michał Borowski – N

Sergiusz Pietras – N

Bartosz Suszczyński – N

Ściana Chwały:

Należy odnotować, że Hubert Skrzyński w tej kolejce nie odnotował na swoim koncie żadnego przewinienia niesportowego ani technicznego! Brawo Hubert, oby tak dalej! 😉

I to chyba wszystko.

Maroko out

%d bloggers like this: