Cześć!!! Wczoraj, czyli w poniedziałek zakończyliśmy półfinałową rundę ZetGieBe Basket Ligi i do tej pory nie wiem, który mecz był najlepszy… Ten w którym zespół Z.K. niespodziewanie przegrał z Izolbetem Basket Gostynin, czy ten gdzie Kasztelanka była dosłownie o włos od pokonania Alpha Team? (Ok, z tym pokonaniem może trochę przesadziłem, ale Alpha do końca nie mogła być pewna zwycięstwa) A może największy popis koszykówki dali zawodnicy Czarnych i Emerytów… ?

Po kolei i od końca, czyli poniedziałkowy mecz pomiędzy Czarnymi i Emerytami. Całkiem niedawno te drużyny spotkały się w rundzie zasadniczej i górą byli Emeryci. W tymże meczu Czarnym zabrakło dosłownie minuty może dwóch do wyrównania i pokonania Emerytów ponieważ zawodnicy Czarnych zaczęli odrabiać 20 punktową stratę do swoich przeciwników i z każdą minutą zmniejszali swoją stratę. Naprawdę, Czarnym zabrakło minuty… Dziś Czarni bardzo chcieli zrewanżować się Emerytom za tę porażkę i byli już na dobrej drodze. Mecz od początku był rozgrywany w szybkim tempie. Zawodnicy Czarnych co chwila nękali Emerytów kontrami a Emeryci mozolnie wbijali się pod kosz siłując się z obroną Czarnych. Na uwagę zasługuje fakt, że mogliśmy widzieć dziesięć zmian prowadzenia i jedenaście remisów! Na koniec trzeciej kwarty Emeryci wypracowali sobie dziesięciopunktowe prowadzenie i spokojnie „wieźli” te prowadzenie do końca meczu… Nie, nie tym razem 😉 na pięć minut do końca Maciek 11pkt i Michał 20 pkt Krupińscy wykrzesali z siebie ostatki sił i kilkoma kontrami zniwelowali przewagę do 6 punktów. Następnie Łukasz Wasiuk 9pkt(3×3) rzuca trójkę z 8 metrów i mamy już tylko trzy punkty różnicy. Emeryci mają problem bo za chwilę Maciek rzuca And1 i mamy REMIS na półtorej minuty do końca spotkania. Co się potem dzieje to już wie sam Łukasz bo wkleja kolejną trójkę i kładzie Emerytów na kolana. Najważniejsze jest jednak przed nami bo jeszcze na pięć sekund do końca meczu mamy remis 67:67 na tablicy po osobistych i kontrze Arka Żochowskiego 17pkt 8zb . Maciek Krupiński miał szansę na łatwe punkty z lay-upa niestety pudłuje. Wtedy piłkę zbiera Tomasz Ręczkowski i podaje do Jacka Markowskiego 20pkt (4×3) , który pędzi w stronę kosza Czarnych, Markoś powinien spokojnie dobiec i rzucić lay-up z pomalowanego, ale na to nie miał czasu, nie mógł przebiec całego boiska w ciągu trzech sekund więc oddaje rzut za trzy na PÓŁ sekundy do końca, piłka leci a syrena kończąca mecz już rozbrzmiewa i… PIŁKA WPADA DO KOSZA!!! Jacek pozamiatał Czarnych i poszedł do domu 😉 Co tu więcej pisać… Stara szkoła i tyle hehe. Mecz wygrali Emeryci 70:67 i grają dalej o 5 miejsce. Takie mecze lubimy oglądać najbardziej.

Lubimy oglądać też mecze jak niedzielne spotkanie Izolbetu Basket Gostynin z Z.K. Basket. Ja zacierałem ręce na ten pojedynek od tygodnia. Wiadomo, miał to być pojedynek dwóch rozgrywających – Michała Borowskiego z Z.K. i Kamila Jaworskiego z Izolbetu. Jednak wtrącił się ten trzeci czyli Mateusz Walczak. Jak wcześniej już pisałem szaleństwo w nogach Mateusza dało się we znaki zawodnikom Z.K. ponieważ nie mogli dotrzymać mu kroku w wielu akcjach. Mateusz dosłownie robił co chciał w ataku, często uwalniał się na wolne pola pod samym koszem i nie kryty zdobywał łatwe punkty. Natomiast Michał Borowski już w pierwszych dwóch akcjach omal nie posadził na parkiecie Mateusza. Michał mimo „podeszłego” jak na koszykarza wieku posiada jeszcze kilka zwodów w swoim arsenale zagrań i potrafi połamać kostki swoim obrońcom. Nie zmienia to faktu, że sam Michał nie wygra meczu z coraz lepiej grającym Izolbetem ze sprinterem w składzie jakim jest Mateusz. No cóż, jak wcześniej pisałem większość składu Z.K. jest przed czterdziestką i już tak nie hasają po parkiecie jak 20 lat temu 😉 Spotkanie obu drużyn do drugiej kwarty stało na naprawdę wysokim poziomie w szybkim tempie i co najważniejsze praktycznie toczyło się kosz za kosz. W trzeciej kwarcie jakby coś się zacięło w zespole Z.K. bo Izolbet zaczął uciekać na ponad dziesięć punktów. Nawet niezawodny Piotr Lewandowski nie miał wielu okazji do zdobycia punktów ponieważ momentalnie znajdowało się przy nim dwóch lub trzech zawodników. Dodatkowo Piotr pod koniec kwarty miał trzecie przewinienie i zarobił dodatkowo przewinienie techniczne, tak więc Houston mamy problem… Zespół Z.K. nie próbował rzutów za trzy, gracze Z.K. nie stanowili zagrożenia w tym elemencie gry więc nie mogli rozciągnąć obrony Izolbetu aby zrobić więcej miejsca pod koszem, nie mogli również wyprowadzić kontry ponieważ zawodnicy z Gostynina błyskawicznie wracali do obrony. Miernym wsparciem dla zespołu Z.K. wykazali się przede wszystkim Hubert Skrzyński i Przemysław Pyrzyna, którzy przebywając na parkiecie około 30 minut rzucają w sumie ZERO punktów a jak wiadomo żeby wygrać trzeba rzucać i trafiać. Kiedy wydawało się, że Izolbet ma już zwycięstwo w kieszeni prowadząc 21 punktami na początku czwartej kwarty, Piotr Lewandowski schodzi na ławkę za pięć przewinień. Ale okazuje się, że od tego momentu zespołowi Z.K. zaczyna się powoli „kleić” gra i niwelują przewagę Gostynina do 5 punktów na minutę do końca spotkania. Niestety błędy w obronie i ataku nie pozwalają doprowadzić choćby do dogrywki. Ostatecznie Izolbet wygrywa całe spotkanie 90:96 i awansuje do wielkiego finału ZetGieBe Basket Ligi. Niepokonane do tej pory Z.K. Basket doznaje pierwszej porażki w sezonie i zagra tylko o trzecie miejsce.

Kolejny mecz to Medyk – Salos. Medykowi przed sezonem można było zarezerwować miejsce w finale. Na papierze skład Medyka jest małym Dream Teamem i mecz z Salosem o 5 miejsce w lidze jest dla mnie dużą niespodzianką. No i cóż tu więcej pisać Maciek Więckowski bije kilka rekordów ligi bo rzuca 69 punktów w tym 16 razy za trzy i zbiera z tablicy 21 piłek. One Man Show i Salos jedzie do domu. Wynik spotkania to Maciek – Salos 69-48, Maciek za trzy – Salos – remis 48:48, Medyk – Salos 120:48. Przepaść. Ja jestem za tym żeby anulować wszystkie rekordy w meczach z Salosem 😉

Ostatnie emocjonujące spotkanie to pojedynek Alpha Team z Kasztelanką Sierpc. Miesiąc temu oba zespoły spotkały się w rundzie zasadniczej naszej Ligi i Kasztelanka mimo zapowiedzi że skończy sezon bez żadnej porażki na koncie, traci pierwsze punkty w spotkaniu z aktualnym mistrzem naszej ligi. Nie inaczej miało być w niedzielę i Alpha miała planowo wygrać to spotkanie spacerkiem i bez większych emocji… Niestety nie tym razem. Temperatura jaka towarzyszyła ostatniemu spotkaniu w Hali w Słupnie była niemalże tropikalna i odnoszę wrażenie, że miała wpływ na postawę niektórych zawodników w szczególności Alphy. Mimo, że to Alpha Team zaliczyła pierwsze trafienie to Kasztelanka miała zdecydowanie lepszy start i wejście w mecz. Zawodnicy Kasztelanki nie pudłowali przy rzutach z dystansu i półdystansu. Natomiast Alpha dłuższy czas nie mogła wejść w swój normalny meczowy rytm. Zawodnicy Alphy nie mogli przez kilka minut oddać choćby rzutu ponieważ tracili piłki po błędach kozłowania lub niecelnym podaniu i w rezultacie Kasztelanka w połowie pierwszej kwarty wygrywała już 5:13. Na dodatek Miłek Bieńkowski doznaje niegroźnej kontuzji i musi zejść z boiska. Jednakże teraz Alpha dochodzi do głosu i zaczyna odrabiać straty. Punkty zdobywają oczywiście Piotr Nowakowski (46pkt, 10as) Marcin Sulkowski(26pkt, 13zb) i gorzej dysponowany tego dnia Łukasz Swat. Alpha Team po pierwszej kwarcie prowadzi 24:20 i w trakcie drugiej trzyma mało bezpieczny dystans do swoich przeciwników. Trzeba wspomnieć że dobrze dysponowany tego dnia był szczególnie Konrad Kowalski z Kasztelanki, który często blokował rzuty swoich rywali bądź samą swoją obecnością pod koszem wprawiał rzucających zawodników Alphy w „zakłopotanie” i drżenie rąk. Kondziu tego dnia był dosłownie ścianą nie do przejścia w obronie i gdyby nie jego nadaktywność tego dnia pod koszem to Alpha Team mogłaby rozrzucać się na dobre i rozstrzygnąć losy spotkania już w drugiej może trzeciej kwarcie. Jednak Czitosik stał mocno w pomalowanym i skutecznie straszył swoich przeciwników blokiem lub zbiórką. Trzecia kwarta tego spotkania była wyraźnie pod dyktando Kasztelanki ponieważ wygrywają tę część 18:23 i na koniec mamy tylko trzy punkty różnicy. Ostatnia kwarta to popisy dwóch najlepszych tego dnia zawodników Alphy – Bakola i Sula 😉 razem zdobyli aż 72 punkty, może to tylko o 3 więcej od Maćka Więckowskiego ale przeciwnik zacniejszy i jest to nie lada wyczyn bo osobiście nie pamiętam czy ktoś kiedykolwiek rzucił Kasztelance 46 punktów…

Alpha Team wygrywa 97:87 i awansuje do wielkiego finału gdzie spotka się z Izolbetem Basket Gostynin a Kasztelanka w meczu o trzecie miejsce zmierzy się z Z.K. Basket. Już teraz serdecznie zapraszamy na te finałowe mecze w najbliższą sobotę od godziny 11:00 na Halę Sportową w Słupnie.

Komplet wyników ostatniej kolejki:

Emeryci – Czarni 70:67

Medyk – Salos 120: 48

Z.K. Basket – Izolbet Basket Gostynin 90:96

Alpha Team – Kasztelanka Sierpc 97:87

Ogłoszenia parafialne:

Pamiętajcie, że w sobotę zaraz po finałach widzimy się w Lisiej Jamie na małym co nieco. Rezerwujcie czas koniecznie, prasujcie koszule, pierzcie skarpetki, dbajcie o wątrobę do tego czasu bo przyda się na sobotę 😉 tam widzimy się w komplecie!

%d bloggers like this: