Zakończyła się świąteczna przerwa w płockiej amatorskiej lidze koszykówki. W dniu 10 stycznia 2015 roku rozegrana została 5 kolejka tej ligi. Od godziny 10tej aż do godziny 19stej na hali sportowej MZOS-u przy ulicy Korczaka 10 mogliśmy obserwować zmagania zespołów o miano najlepszej w naszym mieście.
Kolejkę otwierał mecz Kasztelanki Sierpc z Alpha Team Płock, czyli drużyn, które piastowały odpowiednio czwarte i pierwsze miejsce w klasyfikacji zespołowej ZetGieBe Basket Ligi. Miał to być szlagier tej kolejki i bez wątpienia zawodnicy nie zawiedli oczekiwań. Pojedynek, jak na ligę amatorską, stał na bardzo wysokim poziomie sportowym. Obfitował we wspaniałe akcje indywidualne i zespołowe. Mecz od początku prowadzony był pod dyktando zawodników Alphy i to oni okazali się lepsi wygrywając ostatecznie 104:87. Wynik jednak to nie wszystko, mecz miał swoją dramaturgię i dostarczył wielu emocji. Na dowód tego wystarczy podać fakt, że na koniec 3 kwarty wynik wskazywał jedynie 6ciopunktowe prowadzenie Alpha Teamu. Kluczowym elementem meczu była skuteczność rzutowa zwycięskiej drużyny. Wskaźnik celnych rzutów za 3 oraz 2 pkt oscylował w okolicach 50%, co jest bardzo dobrym wynikiem. W drużynie Alphy najwięcej punktów i asyst miał Piotr Nowakowski (35pkt i 7 asyst). W drużynie Kasztelanki prym wiódł Mariusz Czajkowski, zdobywca 31 punktów i 5 asyst. Powyżej 10 punktów dla swoich drużyn zdobyli również Marek Rutkowski, Marcin Sulkowski i Damian Dubielak (wszyscy Alpha Team) oraz Piotr Peda, Konrad Kowalski i Damian Mielczarek (wszyscy Kasztelanka). Na wyróżnienie zasłużył również Piotr Kaźmierowski, który był najlepiej zbierającym zawodnikiem meczu (12 zbiórek).
Po widowisku, jakie sprawili nam gracze Alphy i Kasztelanki, przyszedł czas na pojedynek Greensów Słupno oraz Emerytów Płock. Zespół ze Słupna stawiany był w roli faworyta z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze, zawodnicy tej drużyny na pewno chcieli wymazać z pamięci jednopunktową porażkę w ostatnim swoim meczu z Medykiem. Po drugie, trzon zespołu stonowią gracze w „sile wieku”, a po trzecie, w zespole Emerytów zabrakło bohatera poprzedniej kolejki, czyli Grzegorza Kokowicza, bez którego nie byłoby możliwe zwycięstwo z Jajkami na Boczku.
Koszykówka jest jednak sportem, w którym faworyt nie zawsze zwycięża. Emeryci pokazali wszystkie swoje atuty, umiejętnie gospodarując siłami. Nie wdając się w nie potrzebne pojedynki, nie forsowali zabójczego tempa i nie starali się grać cios-za-cios. Słowem – doświadczenie wzięło górę! Emeryci wygrali 64:52. Dla zwycięskiej drużyny najlepiej punktowali: Arek Żochowski – 14 pkt, Tomasz Ręczkowski – 13 pkt, Jacek Markowski – 12 pkt oraz Sławek Mikulski – 10 pkt. W drużynie Greens dwóch zawodników mogło pochwalić się dwucyfrową zdobyczą punktową: Adam Stańczak – 12 pkt i Maciej Stępiński – 10 pkt.
Ostatnim meczem w sesji porannej był pojedynek pauzującej w ostatniej kolejce Czarnej Środy oraz płockiego Medyka. Gracze Czarnej Środy mają zdecydowanie złą passę. Jak do tej pory nie udało im się wygrać żadnego spotkania, więc niewielu dawało im jakiekolwiek szanse w pojedynku z drużyną Medyka, która jest jedną z dwóch drużyn, które do tej pory nie przegrały meczu. Co się okazało zawodnicy Czarnej Środy stawili opór przeciwnikom, ale jedynie w pierwszej kwarcie, która zakończyła się wynikiem 16:14 dla medyków. Pozostałe części przebiegały już pod zdecydowane dyktando jednej drużyny. Z kwarty na kwartę Medyk powiększał swoją przewagę, odbierając chęci do walki zawodnikom Czarnej Środy, ostatecznie wygrywając 92:44. Analizując ten mecz nie sposób nie zauważyć, że jest to kolejny mecz, w którym skuteczność z gry Czarnej Środy pozostawia wiele do życzenia (26% rzutów celnych). Medyk jak zwykle imponował wyrównanym składem. W drużynie tej na wyróżnienie zasługują: Bartek Głowacki (double-double z 15pkt i 11 zbiórkami), Maciej Więckowski – zdobywca największej ilości punktów w meczu (22 pkt), Mariusz Turek (20 pkt, 5 asyst) i Tomasz Lewandowski (17 pkt, 7 zbiórek, 5 asyst). W drużynie Czarnej Środy jedynym zawodnikiem z dwucyfrowym dorobkiem punktowym był Krzysztof Bukowski (10 pkt). Na koniec podsumowania i niejako na pocieszenie warto zaznaczyć, że lepiej w tym meczu sprawiła się ławka Czarnej Środy zdobywając 20 punktów w stosunku do 18 punktów graczy rezerwowych medyków.
Kolejny mecz tego dnia, czyli spotkanie Jajek na Boczku i Przyjaciół, był niezwykle ważny dla obu drużyn, gdyż w tabeli ligi zajmowały one miejsca sąsiadujące i było wiadome, że zwycięska drużyna znacząco zwiększy swoje szanse w walce o playoff. Przyjaciele dotychczas z meczu na mecz mieli coraz miej animuszu i po wygraniu meczu w pierwszej kolejce, później zanotowali same porażki. Bez wątpienia na dotychczasowe wyniki tej drużyny ma wpływ fakt, że co chwila słychać o jakiejś kontuzji w ich szeregach. Jajka na Boczku mieli ten luksus, że mogli w tym meczu wystawić swój optymalny skład. Początek meczu wskazywał, że może to być jednostronny pojedynek. Po 5 minutach Jajka na Boczku prowadzili już 10:2, a pierwszą kwartę zakończyła się ich prowadzeniem w stosunku 19:10. Gdy jednak na parkiecie pojawili się zmiennicy, Przyjaciele złapali wiatr w żagle i w kolejny dwóch kwartach odrobili straty i nawet wyszli na czteropunktowe prowadzenie. Pogoń jednak musiała wiele kosztować, bo w czwartej kwarcie na parkiecie istniała już tylko jedna drużyna. Jajka na Boczku wygrały ją 31:9 i cały mecz 77:59. Wszyscy mieli wrażenie dejavu. Tak jak w ostatniej kolejce, tak i teraz Przyjaciele nie popisali się w ostatniej częsci meczu, nadomiar złego stracili dwóch zawodników z podstawowej piątki – Krzysztofa Lewandowskiego i Marcina Zawadzkiego. O ile w przypadku tego drugiego rekonwalescencja nie powinna być długa, o tyle Krzysztofa Lewandowskiego możemy już w tym sezonie nie zobaczyć na płockich parkietach. Jeżeli chodzi o osiągnięcia indywidualne, to aż trzech zawodników Jajek na Boczku osiągnęło wynik double-double. Byli to Maciej Mikołajczyk (32 pkt, 18 zbiórek), Michał Maksimik (19 pkt, 11 zbiórek) oraz Kamil Tomala (18 pkt, 13 zbiórek). W drużynie Przyjaciół najwięcej punktów zdobył Michał Szczupakowski (18 pkt), choć odbyło się to przy bardzo niskiej skuteczności, ledwo 20%. Dobrze zagrali również Dawid Dzikiewicz, Marcin Zawadzki i Szymon Gołębiewski.
Ostatni mecz kolejki rozegrały drużyny Jagiellonki i ZK Basketu. Tylko niepoprawni optymiści mogli liczyć na jakąś sensację w tym pojedynku. Jagiellonka do tej pory nie wygrała żadnego meczu a ZK Basket nie przegrał. Co się jednak okazało: pierwsze 10 minut meczu i „tylko” 14:9 dla ZK Basket. W porównianiu do tego co wydzieliśmy do tej pory ze strony Jagiellonki, to ten wynik należało traktować, jak małą sensację. Później już tak różowo nie było i ostatecznie mecz bez problemu wygrało ZK Basket 88:34, choć należy zaznaczyć, że Jagiellonka przegrała najmniejszą różnicą punktów. Brawo dla chłopaków! Double-double w tym meczu zdobył Piotr Zyznowski (30 pkt i 15 zbiórek) a bliski tego osiągnięcia był również Hubert Skrzyński (15 pkt i 9 zbiórek), obydwoje reprezentujący ZK Basket. W Jagiellonce najwięcej problemów drużynie przeciwnej sprawił Wiktor Dzikowski, zdobywca 12 punktów.

Po zwycięstwie nad Kasztelanką, nadal prowadzeniu ligi utrzymuje się drużyna Alpha Team. Pełna tabela dostępna jest pod adresem internetowym http://zetgiebe.pl/tabele-i-rankingi-zetgiebe-basket-liga-2014-2015/.

%d bloggers like this: