W minioną sobotę, 24 stycznia 2015 roku, odbyło się kolejne spotkanie z amatorską koszykówką spod znaku ZetGieBe. Tym razem, dzięki staraniom Macieja Krupińskiego oraz uprzejmości Dyrektora Zespołu Szkół nr 5 w Płocku, zawodnicy mieli okazję zagrać na hali przy ulicy Kutrzeby 2A.
Jak zawsze pierwsze spotkanie kolejki rozpoczęło się o godzinie 10tej a zmierzyły się w nim drużyny płockiej Jagiellonki oraz Medyka. Medyk to drużyna, która do tej pory nie zaznała jeszcze porażki. Gracze Jagiellonki z meczu na mecz, prezentowali się coraz lepiej. Nikt nie spodziewał się w tym meczu sensacji, choć trzeba przyznać, że wynik końcowy był pewnym zaskoczeniem. Medycy zwyciężyli aż 123:12. Jagiellończycy zupełnie nie dali sobie rady z obroną strefową Medyka, przez co tylko niespełna 13% rzutów znalazło drogę do kosza. Szkoda, że ta skuteczność była tak niska, bo wiele z przeprowadzanych przez Jagiellonkę akcji wyglądało przyzwoicie i widać w nich było jakąś myśl. W zwycięskiej drużynie double-double zdobyli Robert Szufliński oraz Bartłomiej Głowacki. Najwięcej punktów zdobył Maciej Więckowski (43 pkt.) ustanawiając tym samym rekord ligi. Rekord ten wydawał się nie do pobicia, ale jak się później okazało, można było rzucić jeszcze więcej punktów w jednym meczu! W drużynie Jagiellonki jedynymi punktującymi zawodnikami byli Wiktor Dzikowski (6 pkt.), Filip Jeżewski (3 pkt.) i Mikołaj Szerewicz (3 pkt.).
Po występach Medyków i Jagiellonki przyszedł czas na Izolbet Basket Gostynin oraz Emerytów Płock. Wystarczyło spojrzeć się na ławkę rezerwowych drużyny Emerytów, żeby wiedzieć, że będzie to dla nich bardzo ciężki mecz. Skład Emerytów liczył jedynie 5 (słownie: pięciu) zawodników! Gostynin zagrał natomiast w bodajże najsilniejszym składzie, dodatkowo wzmocnionym Łukaszem Malcem, bardzo dynamicznym i bez wątpienia wyróżniającym się zawodnikiem meczu. Pierwsza połowa to zdecydowana dominacja drużyny Izolbetu. W drugiej połowie Emeryci stawili już zdecydowanie większy opór, ale strat z pierwszych 20 minut nie było szans odrobić. Drużyna z Gostynina wygrała to spotkanie 86:60 tym samym poprawiając swoją sytuację w tabeli ligowej. W drużynie z Gostynina wszyscy zawodnicy przyłożyli „cegiełkę” do tego zwycięstwa. Dobrą postawę zaprezentował wymieniony wyżej Łukasz Malec, ale również bardzo szybki Mateusz Walczak (25 pkt.). Nie zawiedli jak zwykle – Kamil Jaworski (18 pkt.) i Adrian Brudnicki (8 asyst), ale należy wyróżnić również młodego Kubę Dołęgowskiego, który w 11 minut na parkiecie zdobył 8 punktów. W drużynie Emerytów double-double osiągnęli Tomek Ręczkowski oraz Paweł Lemański, natomiast najwięcej punktów dla tej drużyny zdobył Grzegorz Kokowicz (21 pkt.).
Kolejny mecz to pojedynek, drugiej jak do tej pory niepokonanej drużyny – ZK Basketu z przeżywającą ostatnio trudne chwile drużyną Przyjaciół. Przyjaciele zagrali w tym meczu bez najlepiej blokującego zawodnika ligi – Sebastiana Miszczyka oraz swojego najlepiej punktującego gracza – Michała Szczupakowskiego. Mimo tych braków, Przyjaciele zagrali bardzo ambitnie, walcząc o każdą piłkę i nie odstawiając ręki. Mimo, że wysoko przegrali 49:108, to pokazali charakter i wiele składnych akcji. W meczu tym fenomenalnie zagrał Piotr Zyznowski (ZK Basket), który niedość, że uzyskał najlepszy wynik w ilości zdobytych punktów w jednym meczu (46 pkt.), to jeszcze dołożył do tego rekord w zbiórkach (32 zbiórki)! Nie zapowiada się, aby ktoś szybko pobił te osiągnięcia.
Ciekawie zapowiadającym się pojedynkiem było spotkanie z godziny 16stej, w której zmierzyły się drużyny Kasztelanki Sierpc oraz Czarnej Środy. Gracze Kasztelanki, to wiadomo, starzy wyjadacze, pewni swoich umiejętności, ale również zdający sobie sprawę ze swych słabości. Czarna Środa, to jak na razie największe rozczarowanie ligi. Drużyna, która bez dwóch zdań nie może wykorzystać pełni swojego potencjału. Przedmeczową ciekawostką było to, czy w końcu Czarna Środa przełamie swą złą passę i wzniesie się na poziom oddający faktycznie ich umiejętności. Rzeczywistość okazała się brutalna dla graczy Czarnej Środy. Niestety zanotowali oni kolejną wysoką porażkę, tym razem przegrywając 57:113, choć należy podkreślić, że fragmentami ich gra wyglądała już całkiej przyzwoicie i gdyby nie ta słaba skuteczność, to kto wie… Najwięcej punktów w drużynie Kasztelanki zdobył Marcel Nowaczewski (27 pkt.), dodatkowo dokładając jeszcze aż 19 zbiórek. Równie dobrze zaprezentował się Piotr Peda, zdobywca 24 pkt. i 23 zbiórek. W drużynie Czarnej Środy najwięcej oczek zdobyli Michał Krupiński (14 pkt.), Krzysztof Buczkowki (12 pkt.) i Łukasz Wasiuk (10 pkt.).
Ostatnim meczem VI kolejki Basket Ligi był pojedynek Jajek na Boczku z Greensami. Drużyny te prezentują podobny poziom i na tym etapie rozgrywek walczą bezpośrednio o jak najlepszą pozycję przed fazą playoff. Mecz w pierwszych 20 minutach był bardzo wyrównany. Obie drużyny nie mogły osiągnąć prowadzenia większą ilością punktów. Wynik wielokrotnie oscylował wokół remisu. Pierwsza połowa zakończyła się tylko jednopunktowym prowadzeniem Jajek na Boczku, co zapowiadało emocjonujące drugie 20 minut. Co się jednak okazało Greensi w trzeciej kwarcie dostali jakiejś zapaści i w ciągu pierwszych pięciu minut pozwolili drużynie przeciwnej na serię 12:0. Chcąc jak najszybciej odrobić straty zaczęli szybko grać i oddawać rzuty z nie do końca przygotowanych pozycji. Na domiar złego dwóch zawodników Greensów musiało opuścić parkiet za 5 przewinień. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 66:48 na korzyść Jajek na Boczku, co oznacza, że bardzo zbliżyli się do udziału w fazie playoff ligi. W drużynie zwycięzców double-double zaliczył Sebastian Czerw (11 pkt., 15 zbiórek), a w Greensach wyróżnił się Przemysław Grzelak (13 pkt., 17 zbiórek).
Po VI kolejce na prowadzenie wysunęły się dwie drużyny bez porażki – Medyk oraz ZK Basket. Trzecie miejsce zajmują Emeryci. Dotychczasowi liderzy – Alpha Team, ze względu na to, że w tej kolejce pauzowała, spadła na czwarte miejsce. Pełna tabela oraz rankingi indywidualne jak zawsze dostępne tu.

%d bloggers like this: