Cześć. Warto by napisać coś o ostatniej kolejce bo naprawdę dużo się działo. Każda kolejka przynosi nam naprawdę dużo emocji, a im bliżej Play-Off będziemy mieli ich coraz więcej. Jak wiadomo niepokonany od 23 maja 2015r. Alpha Team przegrał na własne życzenie z Z.K. Basket. Raczej nie warto wspominać fatalnej postawy zawodników Alphy w czwartej kwarcie tego spotkania i raczej nie ma tłumaczenia, że nie było Pana B. – zapominamy o tym i już, bo nóż w kieszeni się otwiera 😉

Wracając do ostatniej 6 kolejki na początek mecz kolejki Medyk z Kasztelanką. Oba zespoły bez porażki… tym razem ktoś musiał przegrać. Medycy rozpoczęli spotkanie od mocnego uderzenia bo po 3 minutach wygrywali już 12:0! Kasztelanka często rozpoczyna swoje spotkania nieco ospale i tym razem nie było od tego odstępstwa. Pierwsza kwarta zakończyła się zwycięstwem Medyka 27:11. Można by powiedzieć, że to prawie po meczu i wystarczyło kontrolować wynik do ostatniego gwizdka. Ale to chyba nie w ZetGieBe Lidze. Kolejne kwarty to powolne odrabianie Kasztelanki i wyniki (IIkw) 13:19 i (IIIkw) 20:33. Chłopakom z Sierpca udało się doprowadzić do remisu już w trzeciej kwarcie, od tego momentu dziesięciokrotnie mieliśmy remis na tablicy! A to co się działo w ostatnich sekundach czwartej kwarty, powinien wystarczyć wam wycinek z przebiegu akcji….

W dogrywce grali już tylko Konrad Kowalski i Damian Mielczarek. We dwóch rozmontowali tablice Medykowi. To co zebrali to dobili i wyrwali zwycięstwo 93:96. Kasztelanka pewnie kroczy do PO i już widzę ich miny przed finałem…

W drugim meczu Białe Kruki nie dały rady coraz lepiej grającym Czarnym. Maciek Mikołajczyk może się dwoić i troić i sam nie da rady. Za te statystyki 25pkt i 23zb duży szacun. Niestety Maciek musi mieć wsparcie ze strony kolegów bo sam zespołu pociągnąć na pewno nie da rady. Czarni mają również bardziej wyrównany skład i w porównaniu do poprzedniego sezonu, już nie są chłopcami do bicia. Czarni wygrywają z Białymi Krukami 86:61 i ciekawe kto jeszcze dostanie lanie od nich w tym sezonie.

Kolejny mecz to czwórka Emerytów przeciwko 40 rozbójnikom ze Słupna 🙂 Dla zawodników ze Słupna czasem potrzebne są dwie ławki rezerwowych, ponieważ prawie za każdym razem mają pełną dwunastkę w składzie. Niestety ich siła często zostaje na ławce, co było widać w pojedynku z Emerytami. Potwierdza się to, że z Emerytami nikt grać nie lubi. Nie dość że szybko jak na swój wiek biegają to jeszcze trafiają z nieprawdopodobnych pozycji, są silni na desce i jeszcze z łokcia możesz zarobić pod żebro. A dopóki Emeryci będą wlepiać swoim przeciwnikom dziesięć trójek na 50% skuteczności i zbierać 51 piłek w tym 19 w ataku to o Play-Offy mogą być spokojni, kto wie czy nie znajdą się w pierwszej czwórce naszej Ligi. Ja im tego serdecznie życzę bo wygrać mecz bez żadnej zmiany, no cóż. Ja nie dałbym rady 😉

Emeryci ostatecznie wygrywają z Greens Słupno 84:58.

W czwartym spotkaniu zmierzyły się zespoły Salosu i Alphy Team. Tu nie rozpisywałbym się, bo Alpha po prostu zrobiła co miała zrobić i pewnie wygrała z Salosem. Młodzi zawodnicy Salosu stawili się na meczu w pięciu i mimo młodego wieku nie nadążyli przebiec całego meczu w tempie wybieganej Alphy. Wiadomo, gazele Alphy biegały do kontry, rozgrywający sypali trójkami jak z rękawa a skrzydłowi zbierali wszystko co się dało. Nic dodać nic ująć.

Wróć! Zapomniałbym! Piotr Nowakowski pozazdrościł kozakom z Sierpca i Gostynina i jeśli dobrze pamiętam to już na początku trzeciej kwarty wykręcił Triple Double – łącznie 31pkt. 10 zb. I 16as. Co wy na to Chłopaki? O mały włos mielibyśmy staty nie do pobicia bo Bakol był bliski Quadrouple Double z 7 przechwytami! Nie omieszkam też wspomnieć serii za 3 Łukasza Swat. Łukasz wrzucił chłopakom z Salosu 4 trójki z rzędu – też nieźle co? Alpha wygrała z Salosem 112:40 i czeka na Juniorów w następnej kolejce.

Na ostatni mecz kolejki czekałem szczególnie. Spotkanie Z.K. Basket z Izolbet Gostynin musiało być wyjątkowe ze względu na darzoną do siebie ogromną sympatię rozgrywających obu drużyn i to zapowiadało iskry lecące na parkiecie 😉 O kim mowa chyba nie trzeba pisać 😉 Izolbet od początku postawił swoim przeciwnikom twarde warunki. W tym meczu nie było odpuszczonej żadnej zbiórki i pozycji pod koszem. Walka toczyła się dosłownie o każdy centymetr boiska, łokcie leciały pod żebra i nie było zmiłuj. Ogromną pracę wykonał tutaj wracający po kontuzji Piotr Lewandowski, który miał bardzo ciężkie zadanie zatrzymania Łukasza Malca i Łukasza Mileckiego. Łukasz Milecki znakomicie wykorzystywał swoje warunki fizyczne w walce pod koszem, jednak na Lewego to nie wystarczyło bo zdobył 21 pkt i 17zb. Izolbet do połowy drugiej kwarty trzymał się blisko wyniku Z.K. Niestety zawodnicy z Gostynina wyraźnie opadli z sił i tracili w trzeciej kwarcie już 15 punktów. Czwarta kwarta to zryw Izolbetu, popisy i bezpośredni pojedynek Michała Borowskiego i Kamila Jaworskiego. Jak zawsze było dużo Thrash Talkingu i kilka „niewinnych” przepychanek. Nie zmienia to faktu, że obaj panowie wspięli się na master level w ostatniej części meczu. Kamil celnymi trójkami z dziesiątego metra praktycznie sam wyciągnął swój zespół na minutę przed końcem do wyniku 86:82, a Michał pewnie prowadził atak Z.K. rozdając asysty i rzucając trójki z nieprawdopodobnych akcji. Niestety Kamil musiał opuścić parkiet po popełnionych pięciu faulach właśnie na minutę do końca spotkania. Gdyby nie te przewinienia to kto wie jakby zakończyłoby się to spotkanie. Na koniec Misio wrzucił 34 punkty w tym 5 trójek na 50%, natomiast Jawor 35 punktów w tym 6 trójek również na 50%, a 3 w ostatnich minutach spotkania. Jeśli miałbym wskazać MVP meczu i kolejki to naprawdę nie zdecydowałbym się, nie tym razem. Ostatecznie Z.K. pokonało Izolbet Gostynin 93:82

Komplet wyników:

Kasztelanka Sierpc – Medyk 96:93 OT

Czarni Płock – Białe Kruki 86:61

Emeryci – Greens Słupno 84:58

Alpha Team– Salos Płock 112:40

Z.K. Basket – Izolbet Basket Gostynin 93:82

P.S.

Po ośmiu miesiącach przerwy i operacji pierwszy mecz w dziesięć minut na papierze O.K. 7 pkt i 5 zb. w tym jedna trója. Jednak nie ma mocy w nogach, płuca nie istnieją, w obronie sunący lodowiec jest za szybki i psychika blokuje każdy ruch. Na szczęście ręka ta sama 🙂 Na finał będzie dobrze :)))

%d bloggers like this: