Cześć! Wiecie co robi osobnik płci męskiej przy temperaturze powyżej 37.0 stopni… WALCZY O ŻYCIE!!! Tak więc doceńcie dzisiejsze podsumowanie i ostatnią VI kolejkę ZetGieBe Basket Ligi. Kilku z nas walczyło o życie podczas ostatniej kolejki, niektórzy jeszcze walczą a inni dopiero zaczynają 😉 Tak więc pozdrawiamy wszystkich grypowiczów.

Lecimy z podsumowaniem a naprawdę wiele się działo i jeszcze ciężko ogarnąć w głowie zaległy mecz który odbył się we wtorek pomiędzy Z.K. Basket a Alpha Team. Ale po kolei.

Medyk – Juniorzy 92:71

Medyk jest Medyk i mimo wpadki przed dwoma tygodniami z Greensami raczej nic nie zapowiadało kolejnej z Juniorami. Natomiast Juniorzy to już nie jest ten sam zespół, którego obrona rozsypywała się pod naporem groźniejszego spojrzenia przeciwników. Juniorzy w ciągu ostatniego roku zrobili duże postępy i już nie oddają łatwo żadnych punktów, mało tego potrafią kąsać kontrami i zbiorą już całą furę piłek z tablicy. Na pewno jest to nowa jakość w grze Juniorów co bardzo nam się podoba. I tu nie można pochwalić pojedynczych zawodników ale cały zespół Juniorów, bo chłopaki przede wszystkim zaczęli tworzyć naprawdę zgrany zespół.

Od początku meczu widać było determinację w grze obu drużyn i żadna ze stron nie odpuszczała choćby na sekundę. W rezultacie pierwsza kwarta zakończyła się remisem 22:22. Druga kwarta niestety przyniosła rozwiązanie wyniku. Medyk włączył zbiórkę, ściślejszą obronę i straty Juniorów pozwoliły Medykom na wyprowadzanie kontry, czyli tego elementu, w którym to Juniorzy czuli się tego dnia najlepiej. Ale to Medyk okazał się być lepszy w tym elemencie gry. Przestój w drugiej kwarcie (tylko 6 punktów) oznaczał dla Juniorów 20 punktową stratę, która w meczu z tak doświadczonym zespołem jak Medyk jest praktycznie nie do odrobienia. Juniorzy jeszcze w czwartej kwarcie starali się bardzo zmienić wynik spotkania na swoją korzyść (wygrali 24-28) jednakże trochę zabrakło do wykonania tego planu. Powrót Maćka Więckowskiego do składu Medyka wprowadził spokój w rozgrywaniu piłki i selekcji rzutowej, wymiana piłki funkcjonowała o niebo lepiej na czym skorzystał cały zespół, jednak na pierwszy rzut oka widać, że Medyk już nie przypomina tego twardego i walczącego zespołu jakim był chociażby rok temu.

Iskra – Alpha Team 74:97

Mecz, na który czekało kilka osób 🙂 Mecz, który miał rozstrzygnąć kto będzie niepokonany w tej edycji (prawie). Mecz który miał wszystkich zaskoczyć ( nie za bardzo). Mecz, który miał położyć jeden zespół na kolana (też nie do końca). Ale na pewno był to mecz, w którym było dużo walki i aktualny mistrz musiał się jednak trochę spocić. Również mecz, który zespół Iskry zaczął 4 minuty po pierwszym gwizdku… Iskra nie potrafiła zdobyć żadnego punktu przez pierwsze 4 minuty spotkania. Dodam, że obrona zespołu Iskry wyglądała jak obrona Czechosłowacji w czasie II Wojny Światowej… rezultat 26:14 do końca I kwarty. Takiej zaliczki Alphie nie można dawać w żadnym wypadku. Izolbet rok temu przekonał się, że 20 punktów przewagi też nie daje pewności wygrania meczu z mistrzem. Iskra jednak nie zgasła po pierwszej kwarcie i podjęła rękawicę. Nie na wiele się to zdało ponieważ udane akcje w obronie przeciwko szalejącemu Piotrowi Nowakowskiemu 32 pkt 8 as 6 zb nie dawały żadnej gwarancji, że późniejsze akcje w ataku przyniosą efekt. Żeby położyć Alphę trzeba się wspiąć ponad 36% z gry, które przez całe spotkanie miała Iskra. Walcząca Iskra jeszcze miała nadzieję, że w IV kwarcie uda się jeszcze odwrócić losy spotkania ( w sumie dwie kwarty na remis ) Niestety, Iskra dostała jeszcze lanie w ostatniej części meczu 26:17 i Alpha ostatecznie wygrywa 23 punktami przewagi. Iskra odbiera od Alphy lekcję, która na pewno zaprocentuje w przyszłości i doznaje pierwszej porażki w tym sezonie.

Salos – Z.K. Basket 49:111

Salos stawił się na spotkanie w… czwórkę. Na szczęście Sebastian Grzelak udanie zasilił ich szeregi rzucając 12 punktów w całym meczu. Panowie, traktowałbym grę w lidze z większym szacunkiem dla organizatora, siebie i przeciwnika. Na mecz z Z.K. zabrałbym dwunastu, tfu czterdziestu rozbójników i gdybym mógł wejść na boisko w ósemkę przeciwko ich piątce to nie miałbym wielu oporów. Wiele nie da się napisać o meczu poza tym że bardziej doświadczony i większy gabarytowo zespół Z.K. zrobił wynik już po 5 minutach pierwszej kwarty i wygrywał 20:2. Michał Borowski mógł odpuścić spotkanie i iść do domu zostawiając zdobywanie punktów na barkach Marcina Zawadzkiego który….

Bronił właśnie tak…

Chwila nieuwagi…

I już mnie nie ma – dawać mi gałę !!!

Nie biegnijcie za mną nie ma sensu!

ZŁAPAŁEM !!! MAM JĄ !!!

Teraz tylko trafić i modlić się żeby piłka z ręki nie wyleciała 😉 (Sędzia za mną nawet nie nadążył)

Tak, jestem struś pędziwiatr 🙂

Marcin zaliczył 49 punktów jednak na słabych 66% z gry. Gdybym grał ze spalonego pokusiłbym się chociaż o 95% 🙂

Na uwagę zasługuje remis w drugiej kwarcie 20:20 oraz gra Krzysztofa Zastawnego który tego dnia wrzucił Z.K. 22 punkty. Cóż więcej… Salos jeszcze przyzwoicie rzuca 49 punktów jednemu z najsilniejszych zespołów w lidze jednak nie daje rady w obronie i traci aż 111 punktów.

Greens Słupno – Emeryci 86:73

Chyba wszyscy czekali na to spotkanie w tej kolejce. Greensi po słabym początku w lidze, zaczęli wygrywać. Najpierw w pięknym stylu wygrali z Medykiem a teraz mieli na celowniku zespół Emerytów, który nie może wyjść z dołka. Emeryci z czterema porażkami byli bardzo głodni zwycięstwa. Gdybym był tak głodny to prawdopodobnie gołębie zaczęłyby we mnie rzucać okruszkami chleba. Jednym zdaniem – Emeryci musieli wygrać ten mecz.

Emeryci nie zaczęli jednak meczu najlepiej. Wzmocnieni na tablicach Greensi obecnością Michała Mireckiego 12zb weszli w spotkanie bez żadnych kompleksów i po pierwszej kwarcie prowadzili 12 punktami. Obecność Michała pozwoliła Przemkowi Grzelakowi 21 pkt 10 zb na pozostawienie większości sił na walkę w ataku i zdobywanie punktów. Po pierwszej kwarcie Emeryci dokonali kilku zmian i zacieśnili swoje szeregi obronne po czym mozolnie odrabiali swoje straty pod wodzą swojego generała parkietu Grzegorza Kokowicza 16 pkt 5 zb, który spokojem i rozważnym rozgrywaniem akcji prowadził Emerytów. Kawał dobrej roboty wykonał również Radek Rudzki 11 pkt 6 zb, który wprowadził dużo ożywienia w zespole Emerytów swoimi akcjami i poświęceniem w grze. Greensi natomiast dostali zadyszki i pozwolili Emerytom na wyrównanie 60:60 na koniec trzeciej kwarty. Czwarta kwarta zaczynała mecz od początku i zwiastowała spore emocje. I tutaj znowu zaczął szaleć Andrzej Kania 23 pkt, który w całym meczu był niemal bezbłędny w rzutach za trzy 7/8 – to jest COŚ! Tego dnia Andrzej nie był przeciętnym zawodnikiem, gdyby dodał do stroju pelerynę byłby superbohaterem dla zespołu ze Słupna. Emeryci ostatecznie przegrywają różnicą 13 punktów i zaliczają piątą porażkę. Jednak głowa do góry chłopaki przed wami kilka łatwiejszych przeciwników i spokojnie możecie się pokusić o wygrane w następnych kolejkach. Greensi natomiast mają przed sobą… Alpha Team. Więc jak śpiewał Sokół „i na tym zakończymy”.

Komplet wyników VI kolejki:

Juniorzy – Medyk 71:92

Iskra – Alpha Team 74:97

Salos – Z.K. Basket 49:111

Greens Słupno – Emeryci 86:73

Socks (Rainbow) of the night

Ktoś wrócił do gry i pozostawił konkurencję daleko w tyle swoimi soksami. Tym razem wygrywa wolna miłość, Maria, Huana, One Love, John Lennon, Hippisi itd. itp.

Tak, to już koniec. Nie na długo, bo przed nami relacja z zaległego wtorkowego meczu więc czajcie naszą stronę.

Maroko out

%d bloggers like this: