Hej ! To była niespodziewanie dobra kolejka. Biorąc pod uwagę to jak zagrali Greensi z Alpha Team to była jedna z lepszych kolejek w tej edycji. W meczu Z.K. Basket z Kasztelanką mogliśmy się spodziewać pierwszorzędnego widowiska, ale jak dla mnie bohaterami ostatniej kolejki jest i tak zespół Greens Słupno. Jednak jedziemy z podsumowaniem po kolei.

Salos – Emeryci 43 : 109

Salos chyba już nas przyzwyczaił, że ma problemy z wystawieniem piątki meczowej. I tym razem nie było inaczej. Po chwili oczekiwania na piątego zawodnika mogliśmy przystąpić do meczu z Emerytami, którzy nie mieli podobnego problemu co zespół Salosu.

Salos rozpoczął spotkanie nawet prowadzeniem 3:1 i można było pomyśleć o tym że może tym razem zobaczymy niespodziankę. Jednak doświadczony zespół Emerytów wszedł w swój rytm meczowy i powoli zaczął dyktować warunki na boisku. Przewaga Emerytów rosła z każdą minutą by po pierwszej kwarcie wynosić 12 punktów a do połowy meczu 26 punktów. Do chłopaków z Salosu można mieć jedną pretensję – skuteczność i słaba obrona. Zawodnicy Salosu mieli naprawdę mnóstwo sytuacji rzutowych i tym razem ich gra była o wiele lepsza niż w poprzednich meczach, determinacja w ataku była również widoczna i najbardziej zabrakło tylko tej jednej rzeczy… Skuteczności. Emeryci skrzętnie wykorzystywali niemoc strzelecką Salosu i to co zebrali z tablicy zamieniali w kontry i łatwe punkty. Dzięki temu aż pięciu zawodników Emerytów mogło się pochwalić podwójnymi zdobyczami punktowymi a najwięcej z nich tego dnia zdobył Jacek Markowski 28 pkt 9 zb. I i co nie podobne do Jacka 0/6 w rzutach za 3. Kolejne solidne spotkanie w Salosie rozegrał Krzysztof Zastawny, który tym razem zdobył 19 pkt i 6 zb. Nie sposób również ominąć 16 punktów i 9 zbiórek Damiana Zysa.

W końcu to Emeryci zabiegali o wiele młodszy Salos, patrząc na wynik dosłownie się przejechali po młodszych kolegach i wygrali różnicą 63 punktów.

Iskra – Medyk 68:94

W tym meczu mogliśmy spodziewać się wszystkiego. Iskra, która dwa tygodnie wcześniej poległa po ładnej walce z mistrzem Ligi Alpha Team, mogła i powinna wygrać z Medykiem, tym bardziej, że Medyk w pierwszej fazie naszej ligi nie radził sobie najlepiej. Medycy jednak przypominają sobie dobrą dyspozycję sprzed dwóch lat i systematycznie zaczynają zbierać zwycięstwa. Zespół Iskry stracił wiele na swojej sile ponieważ nie mógł wystawić swojego jedenasto osobowego składu i na ławce zmian pojawiło się tylko dwóch zawodników. W przeciągu całego spotkania Iskra miała tylko jeden remis w pierwszej minucie, po czym przewaga Medyka powiększała się jak turlająca się kula śniegowa. Medyk kompletnie zdominował deskę, zarówno swoją jak i atakowaną. Kacper Nuszczyński 16 pkt 3 as. robił dosłownie wszystko to co chciał przy rozegraniu akcji, Bartek Głowacki 25 pkt 8 zb zajął się zdobywaniem punktów przy prawie 70 % z gry ! A do całości zniszczenia obrony Iskry przysłużył się niezwykle wszechstronnie grający tego dnia Kamil Gapiński 10 pkt, 10 zb, 7 as – o mały włos mielibyśmy kolejnego zawodnika z Triple Double!

Iskra jeszcze miała małą iskierkę nadziei po zejściu za 5 fauli Maćka Więckowskiego w końcówce trzeciej kwarty. Niestety Medyk zaczął grać jeszcze lepiej i powiększał przewagę z każdą minutą.

Iskra dosłownie zgasła w tym spotkaniu, bez zbiórki, bez obrony, bez pomysłu na grę w ataku, bez płuc, nie miała szans ze zmotywowanym Medykiem który powoli odrabia straty i jest już tuż za Iskrą na piątym miejscu w tabeli.

Greens Słupno – Alpha Team 96:114

Dwa tygodnie temu chwaliłem postawę Greensów za wygrane mecze z Medykiem i Emerytami. Nowa jakość w grze zespołu ze Słupna itd. itp. i to naprawdę widać. Można powiedzieć że szybko później chłopaków zgasiłem ze względu na zbliżający się mecz z niepokonaną do tej pory Alphą…

Rzeczywiście nie dawałem większej szansy Greensom w tym spotkaniu, jednak to co wszyscy zobaczyli w niedzielę na hali w Słupnie przeszło najśmielsze oczekiwania. Chyba bez wyjątku wszyscy którzy mieli okazję widzieć ten mecz na żywo zbierali szczęki z podłogi. Greensi od początku DYKTOWALI warunki gry. Alpha bez problemu kreowała sobie dogodne sytuacje rzutowe lub wyprowadzała szybki atak, lecz nie potrafiła zdobyć punktów. Na dodatek Andrzej Kania 27 pkt 9×3 rozpoczął swój festiwal strzelecki za trzy punkty… podaniem do Przemka Grzelaka. Podaniem, które niespodziewanie wpadło do kosza. Więc jeśli takie piłki wpadają to dziury to ja bym nie przestawał rzucać. Andrzej również nie przestawał… nie przestawał trafiać za trzy punkty. Dodajmy do tego celne trójki Maćka Stępińskiego 27 pkt 4×3 oraz to że Przemek Grzelak w ataku robił co chciał (bo robił to co chciał 🙂 ) mając za plecami Marcina Kumosińskiego i Alpha ma gorąco przez całą pierwszą kwartę… drugą… trzecią… (mimo opuszczenia placu gry przez Michała Mireckiego, który daje ogromne wsparcie Greensom w zbiórkach) oraz na początku czwartej kwarty Greensi są na prowadzeniu!!! Nie pamiętam kiedy Alpha tak długo męczyła się ze swoim przeciwnikiem. Zawodnicy Alphy na pewno nie zlekceważyli rywala, jeśli tylko spróbowali by to zrobić mogli by mieć co najmniej 20 punktów w plecy już w drugiej kwarcie. Jednak Alpha ma w swoich szeregach zbyt dużo zbyt dobrych strzelców. Piotr Nowakowski 35 pkt (8×3) 14 as wyraźnie był w gazie tego dnia bo trzymał atak Alphy pod swoją ułożoną ręką. Mówcie co chcecie Bakol potrafi sam wygrać mecz, koniec kropka. Nie dość że trafiał jak na zawołanie to dodatkowo rozdawał asysty do dobrze dysponowanego tego dnia Łukasza Swat 21 pkt 7×3. Łukasz doznał przebudzenia w trzeciej kwarcie i zaczął sypać trójkami jak z rękawa. Dajcie na boisko Marcina Sulkowskiego z 18 pkt 4×3 oraz zbiórkę Marcina Kumosińskiego 18 zb i każdy klęka tego dnia. Ale nie Greensi. Duże brawa dla chłopaków z Greensów ponieważ trzymali minimalną różnicę niemal do samego końca i wynik jaki widniał na tablicy po 40 minutach nie oddaje widowiska jakie sprawiły nam oba zespoły.

Odnoszę wrażenie, że nie chcę wpaść na Greensów w fazie Play-Off bo urośli do miana jednej z najsilniejszych ekip w naszej lidze i trzymam kciuki za chłopaków w dalszych etapach Ligi.

#GoGreens!

Z.K. Basket – Kasztelanka Sierpc 64:75

Ostatnie spotkanie VII kolejki ZetGieBe Basket Ligi zapowiadało się wybornie. Z.K Basket, które tydzień wcześniej doznało porażki w meczu z Alpha Team oraz Kasztelanka Sierpc, która ma wciąż aspiracje mistrzowskie i ma pecha w półfinałach naszej ligi oraz wyraźną niemoc w pojedynkach z Alphą. Oba zespoły do niedzieli miały po jednej porażce (wiadomo z kim).

Reklamą tego meczu było na pewno to że spotykali się w tym meczu aktualnie najlepsi strzelcy ligi, najlepsi zbierający ligi oraz najlepsi rozgrywający ligi. Czego chcieć więcej?!

Kasztelanka już nas przyzwyczaiła do mocnego uderzenia na początku meczy i tym razem nie było inaczej. Kasztelanka otworzyła wynik spotkania by w 7 minucie pierwszej kwarcie prowadzić dziesięcioma punktami. Mariusz Czajkowski 17 pkt 5 p co chwila kończył kontry wspólnie z Damianem Mielczarkiem 16 pkt który rozegrał całkiem solidne spotkanie. Jedynym mankamentem w grze obu zawodników jest rzut za 3 punkty. W sumie chłopaki oddali 14 rzutów, żadnego nie trafiając… Konrad Kowalski w obronie robił co mógł, a tego dnia miał niezwykle ciężko ponieważ miał naprzeciwko siebie dwie wieże Z.K. czyli Piotra Zyznowskiego18 pkt 15 zb i Piotra Lewandowskiego 16 pkt 14 zb.

Konrad niestety miał problem z popełnionymi przewinieniami osobistymi i sporą część meczu musiał przesiedzieć na ławce rezerwowych. Zresztą wszyscy podkoszowi Kasztelanki nie mieli łatwego życia na boisku ponieważ żaden z nich nie przekroczył granicy 2 punktów ! To pokazuje jak silnym duetem są Piotr Lewandowski i Piotr Zyznowski. Dzięki skutecznej i ułożonej grze swoich podkoszowych zespół Z.K. nie pozwolił sobie na wypuszczenie Kasztelanki na więcej niż dziesięć punktów przez większość spotkania. Z drugiej strony zespół z Sierpca miał swojego generała parkietu w osobie Tomasza Hermana, który zaliczył więcej niż dobre spotkanie. 27 pkt 3×3 6 zb 4 p przegląd parkietu i pewna ręka Tomasza tego dnia była nie do przecenienia dla Kasztelanki. W trzeciej kwarcie Kasztelanka osiągnęła swoje największe 16 punktowe prowadzenie w meczu. I tym razem w mecz zaczął wchodzić lider Z.K. – Michał Borowski, jego niezwykła determinacja i ofiarność w obronie dała sygnał zawodnikom Z.K. do odrabiania strat. Na 3 minuty do końca Z.K. zbliża się do Kasztelanki na 4 punkty i robi się gorąco na parkiecie. Jednak do końca meczu oglądamy dużo przepychanek i fauli, oba zespoły nie potrafią zdobyć punktów z gry i w końcówce możemy oglądać już festiwal rzutów wolnych. Kasztelanka po niezwykle ciężkim spotkaniu pokonuje Z.K. i w moich oczach jest drugim po Alphie pretendentem do zdobycia mistrzowskiego tytułu.

Komplet wyników VII kolejki:

Salos – Emeryci 43 : 109

Iskra – Medyk 68:94

Greens Słupno – Alpha Team 96:114

Z.K. Basket – Kasztelanka Sierpc 64:75

Podsumowanie „techniczno – niesportowe” czyli ściana wstydu.

Wilczyński Michał – N

Piotr Zyznowski – N – z meczu z Alpha Team

Jeżewski Filip – T, T – Jest to trzeci faul techniczny – automatyczna dyskwalifikacja na jedno spotkanie, zamienne na karę finansową 50 zł

Jaśkiewicz Marcin – D – automatyczna dyskwalifikacja na jedno spotkanie, zamienne na karę finansową 50 zł

Michał Borowski – T, U, D – I tutaj jest nam niezmiernie przykro ale po analizie zapisu wideo i naradach zarządu i naradami z sędziami również z wyższego szczebla centralnego jesteśmy zmuszeni wymierzyć najbardziej dotkliwą karę z paragrafu 8.1 która brzmi:

za wszelkie rażące zachowania niezgodne z duchem sportu i rywalizacji w trakcie meczu lub poza nim, organizator zawiesza zawodnika popełniającego wykroczenie na minimum 3 spotkania bez zamiany na karę finansową niezależnie od kar i przewinień przyznanych przez sędziów w trakcie meczu.

Decyzją zarządu ZetGieBe Basket Ligi, zawodnik zespołu Z.K. Basket – Michał Borowski jest zawieszony na 3 spotkania bez możliwości zamiany na inną karę finansową. Decyzja zarządu jest uzasadniona niebezpiecznym dla zdrowia zawodnika drużyny przeciwnej faulem oraz atakiem na osobę Mariusza Czajkowskiego w ostatniej minucie spotkania Z.K. Basket – Kasztelanka Sierpc w VII kolejce ZetGieBe Basket Ligi.

Na decyzję zarządu wpłynęła również niesportowa postawa w trakcie meczu.

Socks of the night…

Tym razem właściciel odjazdowych skarpetek był zbyt mocno zawstydzony tym faktem oraz nie poradził sobie z nadchodzącą sławą i nie dał zrobić zdjęcia… Kazik przebiłbyś Zawada tymi socksami na kilka kolejek do przodu. Trudno.

Maroko out.

%d bloggers like this: