Za nami już trzecia kolejka ZetGieBe Basket ligi, co prawda minęło kilka dni od zakończenia ostatniego meczu i nie było podsumowania ponieważ dopiero co odebraliśmy komputery z naprawy albo jeszcze nie otrząsnęliśmy się po meczach – tyle się działo! Ale po kolei.

Trzecia kolejka naszej ligi pod wieloma względami była wyjątkowa i praktycznie nie wiadomo od czego zacząć… Mianowicie doczekaliśmy się pierwszego TRIPLE DOUBLE ! Kto był tym farciarzem 😉 Oczywiście Mariusz Czajkowski z Kasztelanki Sierpc! 22 punkty 13 asyst i 10zbiórek to dokonanie na pewno historyczne w naszej lidze ponieważ w trakcie obecnego i całego poprzedniego sezonu jeszcze nikomu nie udało się przekroczyć podwójnych zdobyczy w co najmniej trzech statystykach. Mimo tego, że ostatnia zbiórka była mocno naciągana, to jednym słowem BRAWO i gratulujemy! Trzeba pomyśleć o jakiejś gratyfikacji z tego tytułu 😉 Wracając do meczu Kasztelanki to zawodnicy z Sierpca nie mieli większych problemów z ograniem Czarnych Płock 112:55. Najlepsi w zespole Kasztelanki to oczywiście Mariusz Czajkowski z wcześniej wspomnianym TD, Konrad Kowalski 22pkt i 12zb, Damian Mielczarek 22pkt. Patryk Kosiorek 17pkt oraz Piotr Peda 16pkt. Ja do tej pory nie widzę słabych punktów w grze Kasztelanki, no może kilka ale nie będę się nimi chwalił bo przecież niedługo będą grali z nami i paroma rzeczami ich zaskoczymy 🙂

Drugie niewątpliwie historyczne wydarzenie to zwycięstwo Salosu Płock z Białymi Krukami 88:78. Jak już wcześniej pisałem ten kto przegra w tym meczu, być może okaże się najsłabszą drużyną w lidze. Nie sądziłem, że będą to Białe Kruki bo nie pamiętam kiedy ostatni raz w naszym mieście młodzi koszykarze wygrali z kimkolwiek starszym i w jakimkolwiek oficjalnym meczu… Poza tym Salos w pierwszej kolejce przegrał z Juniorami więc wnioski nasuwały się same. Nie wiadomo co się stało w ostatniej minucie spotkania ponieważ jeszcze na 90 sekund do końca był remis! Czy zejście z boiska za pięc fauli najlepszego strzelca Białych Kruków, Maćka Mikołajczyka był aż taką stratą dla zespołu? Chyba tak. Przez ostatnią minutę Salos zdołał rzucić 10 punktów przy zerowej zdobyczy Kruków. Trzeba przyznać, że cały mecz chłopaki z Salosu zagrali po profesorsku 😉 Przez cały mecz nie pozwolili Krukom oddalić się w prowadzeniu na więcej niż dziesięć do piętnastu punktów, następnie indywidualnymi akcjami i lay up’ami dziurawili obronę swoich przeciwników, licząc na przewinienia a następnie łatwe punkty z rzutów osobistych. W ten sposób dla przykładu Kruki po 3 minutach trzeciej kwarty miały już pięc fauli drużynowych przez co każdy ich faul kończył się rzutami osobistymi i co gorsza Maciej Mikołajczyk musiał usiąść na ławie ponieważ miał już cztery przewinienia osobiste. Generalnie cały zespół Salosu zasługuje na uznanie i gratulacje za mądrą i ułożoną grę według wskazówek Maćka Krupińskiego, który tym razem zasiadł na ławce trenerskiej.

Następne wydarzenie to powrót do gry Piotra Lewandowskiego po ciężkiej kontuzji zerwania więzadeł w kolanie. Czemu można nazwać to wydarzeniem? Ponieważ Piotr po półtorarocznej rehabilitacji poprowadził osłabiony brakiem dwóch podstawowych zawodników zespół Z.K. Basket do wygranej z Emerytami 67:59. Jego doświadczenie i opanowanie w trudnych sytuacjach meczu dały spokój w rozgrywaniu akcji oraz twardą obronę pod koszem co okazało się być kluczowe w trzeciej kwarcie tego spotkania. Z.K. Basket w tej części meczu wyszło na 20 punktowe prowadzenie, którego nie oddali już do ostatniego gwizdka. Co prawda Emeryci mozolnie odrabiali straty do Z.K. niestety strata jednego z najlepszych zawodników Emerytów – Jacka Markowskiego okazała się być nie do odrobienia.

Kolejne spotkanie które było warte uwagi to pojedynek Alpha Team z Izolbetem Basket Gostynin. Izolbet podbudowany wygraną w ostatniej kolejce z Greens Słupno na pewno miał ochotę na winning streak do 2 zwycięstw. Niestety dla Izolbetu spotkanie to nie zakończyło się ich zwycięstwem. Alpha od początku kontrolowała spotkanie i w efekcie wygrała 97:85. Alpha Team zaczęła od celnych trójek, kontr zakończonych łatwymi punktami oraz spokojem w obronie. Alpha w pełnym składzie gra dokładnie jak rok temu, czyli spokój w obronie i konsekwencja w ataku. Może jeszcze brakuje wysokiego procentu w rzutach za 3 punkty i przede wszystkim w rzutach osobistych. Alpha Team to w dalszym ciągu zespół, który ja mam nadzieję będzie rozpędzał się ze spotkania na spotkanie i nie przegra żadnego meczu przynajmniej do finału 😉 Przed nimi kolejne ważne i niezwykle ciężkie spotkanie. 20 grudnia Z.K. Basket będzie chciał się zrewanżować za porażkę w finale i to będzie ten mecz który po prostu trzeba zobaczyć!

Natomiast w przełożonym na poniedziałek spotkaniu zmierzyli się Medyk Płock i Juniorzy. W tym spotkaniu nie oczekiwano żadnej niespodzianki, jednak Juniorzy podeszli do tego spotkania bez żadnych kompleksów i co chwila kąsała Medyków kontrami. W efekcie pierwsze minuty spotkania wcale nie były łatwe i przyjemne dla Medyka, ponieważ Juniorzy nie pozwalali na większą przewagę niż 7-10 punktów. Warto napisać, że gra Juniorów momentami była naprawdę przyjemna dla oka i nie zdziwiłbym się gdyby zaliczyli jeszcze kilka zwycięstw w naszej lidze. Ostatecznie wynik spotkania zakończył się 125:54. Maciej Więckowski ponownie przekroczył granicę 40 punktów… ile rzucił? Zapraszamy na stronę, już możecie to sprawdzić 😉

Komplet wyników:

Kasztelanka Sierpc – Czarni 112:55

Emeryci – Z.K. Basket 59:67

Juniorzy – Medyk 54:125

Białe Kruki – Salos Płock 78:88

Alpha Team – Izolbet Basket Gostynin 97:85

Tym razem MVP jednak Mariusz Czajkowski, co? Czy może Piona? ;)))

eM.

%d bloggers like this: